Zabrałem się w końcu za projekt CarPC do samochodu. Już jakiś czas temu kupiłem używaną płytę główną Intela – D945GCLF, z wbudowanym procesorem Atom 230, do tego 1GB DDR2 ramu mało markowej firmy (chyba najtańsza pamięć jaka była na allegro), oraz zasilacz do uruchamiania tego w domu, oferujący moc 149W. Sprzęt leżał z braku pieniędzy i czasu, aż do teraz. Główny problem CarPC to oczywiście pamięć trwała – początkowo chciałem zastosować kartę CF w przejściówce do IDE, jednak tutaj najtańsze zakupy nie okazały się najlepszymi. Kupiłem 16GB „firmy” AKYGA, na którym system – fakt – działał, jednak tempo pracy przynosi wspomnienia z pracą w windowsie 95 na komputerze z procesorem 486. Przeglądałem kolejne konstrukcje, w głowie roiło mi się od różnych myśli. Dyski SSD i szybsze karty CF odpadały w przedbiegach z racji ich kosztowności. Trafiłem na dysk twardy Momentus XT, który jest hybrydą SSD i zwykłych talerzy, jednak nie do końca takie rozwiązanie mnie przekonało (głównie z racji ceny). Ostatecznie wybór padł na w miarę tani dysk twardy Samsung HM321HI, oferujący 320GB, oraz podobno zwiększoną odporność na wstrząsy (wyczytałem, ale nie wiem ile w tym prawdy, że dysk posiada dwie głowice, i w trakcie pracy jest w stanie znieść przeciążenia do 400G). Tak więc pojawiły się podstawowe podzespoły, złożone do kupy i podpięte pod monitor przy biurku pozwoliły zainstalować Windowsa XP z USB. Z samą instalacją było też trochę problemów, dziwnie strasznie adresował mi pendrive jako główny dysk, jednak w końcu okiełznałem to i bezproblemowo zainstalowałem system. Osobiście wolałbym CarPC zbudowane na linuxie, jednak z racji praktyczności (AutoMapa) jest Windows. Szybka konfiguracja systemu, wszystko śmiga pięknie, wiatraczek na chipsecie płyty chodzi głośniej niż sam dysk, jestem ze sprzętu wstępnie zadowolony.
Za pulpit sterujący i wyświetlający posłuży EBY701, jednocześnie najtańszy dotykowy ekran, będący równocześnie najdroższym pojedyńczym elementem całości. Jednak pierwsze co po przyjściu ekranu to zniesmaczył mnie sposób podłączenia pod niego komputera. Podejrzewałem, że wejścia będzie miał bezpośrednio w swojej obudowie, a tutaj wystaje sobie kabelek do podłączenia wszystkiego. Do tego VGA idzie razem z USB – to mi się nie podobało. Zmuszony w takim razie byłem zamówić przedłużkę 5m damsko/męską na vga i przedłużacz 5m USB. Jestem ciekawy, czy takie długości kabla mi wystarczą, i czy przy odległościach i zakłóceniach w samochodzie nie będzie z tym problemów, na razie jednak elementy te są zamówione i czekam aż listonosz mi je do rąk własnych przekaże.
Ekran oczywiście muszę umieścić z przodu, w miejsce fabrycznego 2din w desce rozdzielczej. Kupiłem zapasowy plastik, w którym rzeźbię (boję się trochę faktu, że pochodzi z wersji ’08, oby nie było różnic w montażu), i w którym chcę ładnie wstawić ekran. Wstępnie wyrzeźbiona konstrukcja wraz z przymiarką ekranu prezentuje się tak:
Do rzeźbienia użyłem zestawu narzędzi, z allegro: (VTDH02)
Niefortunnie 4 tarcze tnące złamałem przy wycinaniu, na szczęście jedna przetrzymała, i na pewno jeszcze się przyda, jak też cały zestaw. Po tych zabiegach konsolę centralną zostawiłem, w celu przemyślenia sprawy wyprowadzenia USB oraz sposobu połączenia wszystkich plastikowych elementów ze sobą.
Aktualnie planuję wstawić 2 porty USB przy ekranie, jednak wszystko to na razie jest tylko wizja. Do celu wstawienia USB kupiłem 4 portowy HUB, który do każdego portu USB ma osobne „odprowadzenie”.
Następnie zabrałem się za konstrukcję obudowy. Każde drewno jest tutaj mile widziane, swego czasu ktoś wysłał mi jako zabezpieczenie przesyłki kawałek płyty (28x38x3 mm), drewnopodobnej na której bazuję. Do tego kawałka sklejki przykręciłem płytę główną, zachowując dystans w montażu dzięki kilku sztukom podkładek. Płyta główna jest stabilna, wszystko jest dobrze.
Kolejną rzeczą do opanowania jest dysk twardy. Wstępnie znajomy podrzucił mi pomysł, by amortyzować go poprzez sprężynki z długopisów, i jak na razie się tego pomysłu trzymam. Dysk chcę zamocować w obudowie 2,5, którą znalazłem w czeluściach swojego pokoju, musiałem w nim tylko wyciąć dziurę by podłączyć do niego kable sata. Obudowa ma bardzo ładny napis VAIO, mogę więc mówić o tym, że sprzęt jest markowy
Do zestawu jeszcze doszła karta sieciowa TP-LINK TL-WN551G, którą odkupiłem za 4-pak od znajomego, i która śmiało będzie mogła służyć do wardrivingu, chociaż jeszcze nie testowałem, jak sobie będzie dawać radę antena zamknięta w bagażniku samochodu.
Do tego wszystkiego dojdzie jeszcze zasilacz M3-ATX, który ma niesamowicie wysokie ceny w polsce. W USA można go dostać za 60 dolców, co w przeliczeniu daje 200zł, nawet licząc z przesyłką do polski – 10dolarów, daje to łącznie ok 250zł. Jednak wolałem nie ryzykować, bałem się o doliczenie cła, i też strasznie denerwujące jest oczekiwanie na przesyłkę. W końcu zasilacz kupuje się raz na dłuuuższy czas (przynajmniej tak to planuję).