Archiwum

Posty oznaczone ‘megane’

CarPC Megane – wersja „beta”

Listopad 14th, 2011 end Brak komentarzy

Doprowadziłem w końcu projekt komputera w samochodzie do wersji, którą mogę określić jako „beta”. Zacznę od zmian odnośnie bagażnika i obudowy.

Zamówiłem obudowę MiniITX Eurocase Wi-01, która niestety na zdjęciach prezentowała się inaczej niż w formie w której ją otrzymałem. Jednak nie robi mi to różnicy, skoro i tak obudowa leży w bagażniku, zawadzając jedynie dodatkowym bagażom i ewentualnie osobom które zechciały by w nim podróżować. Niestety, zdjęcia obudowy nie mam, teraz o dosyć wczesnych porach robi się ciemno, a nigdy nie myślę o zrobieniu zdjęcia gdy będzie jaśniej. Nie do końca spodobała mi się konstrukcja do zamontowania dysku twardego w tej obudowie. Gdybym użył ją do komputera domowego, nie było by najmniejszych problemów, jednak mocowania dysku twardego są od razu przy krańcu płyty głównej, w którą wchodzi zasilacz M3-ATX. Mimo tego, że jest on wykonany w architekturze „pico”, to  nie pozwolił mi on na dociśnięcie obudowy, i zmuszony byłem (z obawami) ten zasilacz wygiąć. Na szczęście obyło się bez żadnych problemów, obudowa jest delikatnie skręcona i trochę „nadwyrężona”, ale komputer działa poprawnie.

Przechodząc kolejno bliżej przodu – następną rzeczą która jest nowa w systemie to moduł GPS. Znalazłem wodoodporny moduł GPS Syngio BU-353, który na magnesie dumnie jest przypięty tuż obok anteny CB na dachu, i kabel ładnie przez drzwi prowadzi do portu USB w komputerze. Jest ogromna różnica w zasięgu (o połowę) między modułem GPS przyczepionym na dachu, a położonym luźno na tylnej półce – stąd pozostawienie modułu na dachu. Jestem bardzo ciekawy tego, co będzie się dziać w momencie gdy nadejdą śniegi, i na ile prawdą jest informacja o wodoszczelności odbiornika.

Najwięcej modyfikacji jednak przeszła konsola centralna, która nie da się ukryć wyglądała na zdjęciach fatalnie, a w rzeczywistości kolorystycznie mocno odbiegała od reszty wnętrza. W tym celu, dla zabawy i nowych doświadczeń kupiłem żywicę poliestrową wraz z włóknem szklanym, i rozpocząłem zabawę. Na początek oczywiście wyciągnięcie konsoli z samochodu.

Żywica była pierwszy raz w moich rękach, i obrazowo może to przedstawię jak wyglądało po dotknięciu nią elementu…

Nie ukrywam, że nie wygląda to najlepiej po tej żywicy, jednak kiedy już w końcu wyschła i się utwardziła nałożyłem na to szpachlę.

Oczywiście, po tym polerka, i zabawa szpachlą, mało do opisania, chociaż czasu najwięcej zabrało. Później nałożenie podkładu akrylowego…

Natomiast na koniec czarnego lakieru, podobno matowy – jednak podkład spowodował jego delikatne błyszczenie. Niestety jakość tego zdjęcia pozostawia dużo do życzenia, jednak ogólnikowo można na to spojrzeć.

Po tym wszystkim konsola wróciła do auta, na razie nie mam zdjęć po włożeniu, jednak wszystko wygląda dużo lepiej, i cały system jest odpowiednio sprawny. W najbliższym czasie chcę zainteresować się bliżej kwestią oprogramowania do sterowania systemem, bo Centrafuse mimo swojego rozbudowania nie do końca trafia w mój gust, strasznie odczuwam powolne tempo działania tej aplikacji. Rozważam aktualnie opcję testów systemu Windows 8, wygląda na przyjazny do systemów dotykowych, jednak najważniejsza jest kwestia obsługi głośności i zarządzania muzyką, tak by nie wymagało to używania ode mnie rysika w trakcie jazdy.

CarPC Megane – szpachlowanie

Wrzesień 14th, 2011 end Brak komentarzy

Kolejnym etapem w budowie systemu CarPC było dla mnie szpachlowanie, czy też – szpachelkowanie. W dyskusję językową na temat poprawności jednego z tych stwierdzeń nie będę się wciągał, bo akurat nie to ma największe znaczenie.

Na początek, przed szpachlowaniem rozebrałem cały ekran, tak by został z niego tylko przedni panel. Kilka śrubek i po sprawie, ostateczne przymiarki czy rzeczywiście dziura jest odpowiednio wycięta – wszystko się zgadza. Klej „do plastiku” (bardzo nie podoba mi się takie określenie, powinno być do „tworzyw sztucznych” lub pokrewnie, ale do „plastiku”?) kupiony w jednym ze sklepów sieci Leroy Merlin, i wstępnie się ramka trzyma plastiku konsoli centralnej. Godzinka przerwy na papierosa i utwardzenie kleju, i teraz faza szpachlowania…

Użyłem szpachlówkę również z tej samej sieci sklepów, dwuskładnikową, firmy NOVOL, z włóknem szklanym w małym pojemniku (200g).
http://auto-kosmetyki.kupsobie.pl/szpachlowki/351-fiber-szpachlowka-z-wloknem-szklanym-novol-200g.html
Niestety, moje doświadczenie w szpachlowaniu było tak ograniczone, że na początku wymieszałem całość, czego chyba nie muszę zbyt bardzo opisywać, jak potoczyło się to dalej…

czyli jak nie szpachlować

Błąd swój naprawiłem, jednak dopiero po zakupie drugiej puszki szpachlówki. Z większym (a jakże!) bagażem doświadczenia, pozwoliłem sobie mniejszymi partiami to mieszać.

Ostatecznie i tak wyglądało to tragicznie, jednak od czego jest papier ścierny…

Nie wygląda to już tak źle. Na koniec w szpachlówce zrobiłem jeszcze dziury na guziki do ekranu i port podczerwieni. Niestety zdjęcia z tego czynu nie posiadam.
Po szpachlowaniu i wyschnięciu pomalowałem konsolę farbą w sprayu PLATINUM antracyt mat. Niestety, kolor ni w ząb nie pasuje do konsoli centralnej, jak też dopiero po malowaniu wyszły wszystkie nierówności. Tyle dobrze, że na żywo wygląda to lepiej, niż na zdjęciu.
Jeszcze mimo wszystko długa droga zanim to będzie odpowiednio wyglądać :)

CarPC Megane – the begining

Sierpień 12th, 2011 end Brak komentarzy
Zabrałem się w końcu za projekt CarPC do samochodu. Już jakiś czas temu kupiłem używaną płytę główną Intela – D945GCLF, z wbudowanym procesorem Atom 230, do tego 1GB DDR2 ramu mało markowej firmy (chyba najtańsza pamięć jaka była na allegro), oraz zasilacz do uruchamiania tego w domu, oferujący moc 149W. Sprzęt leżał z braku pieniędzy i czasu, aż do teraz. Główny problem CarPC to oczywiście pamięć trwała – początkowo chciałem zastosować kartę CF w przejściówce do IDE, jednak tutaj najtańsze zakupy nie okazały się najlepszymi. Kupiłem 16GB „firmy” AKYGA, na którym system – fakt – działał, jednak tempo pracy przynosi wspomnienia z pracą w windowsie 95 na komputerze z procesorem 486. Przeglądałem kolejne konstrukcje, w głowie roiło mi się od różnych myśli. Dyski SSD i szybsze karty CF odpadały w przedbiegach z racji ich kosztowności. Trafiłem na dysk twardy Momentus XT, który jest hybrydą SSD i zwykłych talerzy, jednak nie do końca takie rozwiązanie mnie przekonało (głównie z racji ceny). Ostatecznie wybór padł na w miarę tani dysk twardy Samsung HM321HI, oferujący 320GB, oraz podobno zwiększoną odporność na wstrząsy (wyczytałem, ale nie wiem ile w tym prawdy, że dysk posiada dwie głowice, i w trakcie pracy jest w stanie znieść przeciążenia do 400G). Tak więc pojawiły się podstawowe podzespoły, złożone do kupy i podpięte pod monitor przy biurku pozwoliły zainstalować Windowsa XP z USB. Z samą instalacją było też trochę problemów, dziwnie strasznie adresował mi pendrive jako główny dysk, jednak w końcu okiełznałem to i bezproblemowo zainstalowałem system. Osobiście wolałbym CarPC zbudowane na linuxie, jednak z racji praktyczności (AutoMapa) jest Windows. Szybka konfiguracja systemu, wszystko śmiga pięknie, wiatraczek na chipsecie płyty chodzi głośniej niż sam dysk, jestem ze sprzętu wstępnie zadowolony.
 
Za pulpit sterujący i wyświetlający posłuży EBY701, jednocześnie najtańszy dotykowy ekran, będący równocześnie najdroższym pojedyńczym elementem całości. Jednak pierwsze co po przyjściu ekranu to zniesmaczył mnie sposób podłączenia pod niego komputera. Podejrzewałem, że wejścia będzie miał bezpośrednio w swojej obudowie, a tutaj wystaje sobie kabelek do podłączenia wszystkiego. Do tego VGA idzie razem z USB – to mi się nie podobało. Zmuszony w takim razie byłem zamówić przedłużkę 5m damsko/męską na vga i przedłużacz 5m USB. Jestem ciekawy, czy takie długości kabla mi wystarczą, i czy przy odległościach i zakłóceniach w samochodzie nie będzie z tym problemów, na razie jednak elementy te są zamówione i czekam aż listonosz mi je do rąk własnych przekaże.
 
Ekran oczywiście muszę umieścić z przodu, w miejsce fabrycznego 2din w desce rozdzielczej. Kupiłem zapasowy plastik, w którym rzeźbię (boję się trochę faktu, że pochodzi z wersji ’08, oby nie było różnic w montażu), i w którym chcę ładnie wstawić ekran. Wstępnie wyrzeźbiona konstrukcja wraz z przymiarką ekranu prezentuje się tak:
Do rzeźbienia użyłem zestawu narzędzi, z allegro: (VTDH02)
Niefortunnie 4 tarcze tnące złamałem przy wycinaniu, na szczęście jedna przetrzymała, i na pewno jeszcze się przyda, jak też cały zestaw. Po tych zabiegach konsolę centralną zostawiłem, w celu przemyślenia sprawy wyprowadzenia USB oraz sposobu połączenia wszystkich plastikowych elementów ze sobą.
 
Aktualnie planuję wstawić 2 porty USB przy ekranie, jednak wszystko to na razie jest tylko wizja. Do celu wstawienia USB kupiłem 4 portowy HUB, który do każdego portu USB ma osobne „odprowadzenie”.
 
Następnie zabrałem się za konstrukcję obudowy. Każde drewno jest tutaj mile widziane, swego czasu ktoś wysłał mi jako zabezpieczenie przesyłki kawałek płyty (28x38x3 mm), drewnopodobnej na której bazuję. Do tego kawałka sklejki przykręciłem płytę główną, zachowując dystans w montażu dzięki kilku sztukom podkładek. Płyta główna jest stabilna, wszystko jest dobrze.
Kolejną rzeczą do opanowania jest dysk twardy. Wstępnie znajomy podrzucił mi pomysł, by amortyzować go poprzez sprężynki z długopisów, i jak na razie się tego pomysłu trzymam. Dysk chcę zamocować w obudowie 2,5, którą znalazłem w czeluściach swojego pokoju, musiałem w nim tylko wyciąć dziurę by podłączyć do niego kable sata. Obudowa ma bardzo ładny napis VAIO, mogę więc mówić o tym, że sprzęt jest markowy ;)
 
Do zestawu jeszcze doszła karta sieciowa TP-LINK TL-WN551G, którą odkupiłem za 4-pak od znajomego, i która śmiało będzie mogła służyć do wardrivingu, chociaż jeszcze nie testowałem, jak sobie będzie dawać radę antena zamknięta w bagażniku samochodu.
 
Do tego wszystkiego dojdzie jeszcze zasilacz M3-ATX, który ma niesamowicie wysokie ceny w polsce. W USA można go dostać za 60 dolców, co w przeliczeniu daje 200zł, nawet licząc z przesyłką do polski – 10dolarów, daje to łącznie ok 250zł. Jednak wolałem nie ryzykować, bałem się o doliczenie cła, i też strasznie denerwujące jest oczekiwanie na przesyłkę. W końcu zasilacz kupuje się raz na dłuuuższy czas (przynajmniej tak to planuję).