Archiwum

Posty oznaczone ‘parodia’

Matrix – inna historia…

Luty 10th, 2009 end 2 comments

Neo siedział właśnie w knajpie, gdy nagle poczuł wibrację w kieszeni. Sięgnął ręką do kieszeni. Z głosu wychodzącego z jego Motoroli T722i domyślił się że to Morfeusz.
- W tej chwili wyłaź z Matrixa!
- Nie mogę, mam za słabą baterię!
- to znajdź do cholery, jakąś bud… (bateria wyładowana)
Bud, bud… Co to mogło znaczyć? Neo siedział przed kubkiem po kawie i myślał.

— pół godziny później —

- Bingo!
Wszyscy siedzący w knajpce nagle zwrócili ku niemu swój wzrok. Ten pusty kubek po kawie nie pozostawiał złudzeń – TO BUNTOWNIK – rozległ się krzyk. Momentalnie wszyscy rzucili się na Neo. Ten jednak przewidując ich zachowanie szybko uciekł z knajpki. Pobiegł prosto do parku, gdzie po długich poszukiwaniach znalazł wolną ławkę. Z plecaka wyjął najnowszy numer „buntownika”. Wyraźnie czegoś szukał… Tak, znalazł! W ciagu kilku następnych sekund pobiegł do budki telefonicznej i wykręcił numer…
- zabierz mnie stąd!

Nie zatrzymywał się nigdzie, poszedł prosto do biura Morfeusza. Byli tam wszyscy, czyli Morfeusz, Trinity i Kapsel. Patrzyli się w telewizor. Nagle przez głowę Neo przeszedł błysk zrozumienia. Był niewyobrażalnie wściekły na siebie, cały aż pulsował. Jak mógł przegapić najnowszy odcinek „Na dobre i na złe”!? Niestety, zostały mu tylko napisy końcowe. Krępującą ciszę przerwał Morfeusz, zwracając się do Neo i Trinity.
- Musicie uratować świat. Ale zanim go uratujecie kupcie puste płyty.
[Trinity] – Przecież zostało nam jeszcze kilka!
[Morfeusz] – Wiem, ale na zmieścimy na nich najnowszej serii Lostów w jakości HD
[Trinity] – No dobra…
[Neo] – A tak właściwie, przed czym mamy uratować świat?
Morfeusz błyskawicznie sięgnął po paczkę „familijnych”
- Chcesz wafelka?
- Dobra, mniejsza z tym…
- No to teraz biegiem do Matrixa i nie wracać mi bez pustych płyt!

Stali w samym centrum Katowic i myśleli co teraz. Neo znów dostał olśniewający przebłysk.
- Jak dobrze że biedronka jest tak blisko!
- To leć do biedronki, a ja poszukam sobie nowych lanserkich okularów.

Hala biedronki, bramka wejściowa. Strażnik zagaduje klienta, którym jest Neo.
- proszę położyć wszelkie metalowe przedmioty na taśmie.
Nasz bohater położył więc na taśmie zegarek, pierścionek, klucz „dwunastkę”, pierścien od Gandalfa, zapinkę od krawata, zasilacz do instrumentów muzycznych „ya-ma-ha!”, MP-5…
- secundo, ma pan na to zezwolenie?
- nie
- no to musimy walczyć
Neo z rezygnacją ziewnął. Błyskawicznym kopem z półobrotu nie pozostawił strażnikowi żadnych złudzeń. Wyciągnał dwie spluwy którymi zabił całą resztę ochrony w sklepie.
Nagle do biedronki wjechał na PCG600 tajemniczy nieznajomy w niebieskiej koszuli w granatowe palmy. Za nim przez halę pomknęły dwa czołgi, wściekle go ostrzeliwując. Bohater dla bezpieczeństwa schował się za ladą. Gdy ta dziwna defilada opuściła sklep, neo bezpiecznie kupił puste płyty.

- Co tak długo?
- Nieważne. Masz te okulary?
- Nie, nie zabrałam portfela.

Jechali właście najbardziej ruchliwą autostradą w mieście. Policja siedziała im na ogonie. Po chwili zorientowali się, że jadą w złym kierunku. Neo więc zawrócił. Jechali teraz pod prąd. Wszystkie auta zjeżdzały im z drogi, po czym rozbijały się za nimi. Jednak tego nie mógł przewidzieć. Przez ogromne dziury w drodze zarzuciło ich i wpadli na pędzącego z ogromną prędkością TIR-a. Ich Fiat 126p rozsypał się w drobny mak. Nagle zaskoczył ich, podchodząc od tyłu Morfeusz.
- mówiłem, żeby nie spędzać tyle czasu przed komputerem!
- dobra, już znikam, i tak nie umiemy przejść tej misji.

Morfeusz i Kapsel oglądali właście listy od fanów.
- Patrz ten list. „Jak neo mógł kupić puste płyty, jak cały sklep był zniszczony?” – Morfeusz, jak to wyjaśnisz?
- Chcesz wafelka?
- Ten też jest ciekawy „W związku z brakiem opłat za gaz jesteśmy zmuszeni odciąć Państwu dostęp niego. Życzymy miłego dnia, z poważaniem, gazprom”
- Kto miał opłacać gaz… Chwilunia…

Trinity wracając po portfel usłyszała muzykę. Wyciągnęła swoją Nokie N-Gage, i odebrała telefon, przykładając go dziwnie do ucha.
- Nie wiesz może, kto miał opłacić gaz?
Trinity załamała się. Schowała telefon i stała w miejscu nie bardzo wiedząc, co zrobić. Nagle zaskoczył ją Agent. Po wnikliwej analizie przyznał się, że jest ich wiernym fanem i że list o kupnie płyt w rozwalonym sklepie był jego autorstwa.
- No to musimy walczyć.
Trinity z wściekłości, [przed chwilą ktoś kupił te okulary, które jej sie podobały] używając swoich nadprzyrodzonych mocy zdobyła łopatę, którą perfidnie zabiła agenta. Ten czyn uspokoił ją i wyszła z matrixa.

[Morfeusz] – I co, zapłaciłaś za gaz?
[Trinity] – Nie, ale zabiłam agenta.
[Morfeusz] – Ale już jest ciemno!
[Trinity] – Zapomniałam portfela…

Wzięła więc swój portfel i wróciła do matrixa zapłacić za gaz. Neo, korzystając z okazji podszedł do Morfeusza.
- Proszę, oto płyty
- Świetnie! Teraz tylko to nagram i… nie wiesz może komu pożyczyłem komputer?
- Jeszcze go nie kupiłeś.
- Trzeba było przypomnieć!
- Nie mam tego w umowie! Powiedz mi lepiej, przed czym mam uratować świat?
- Chcesz wafelka?

Nagle, przerywając im emocjonującą rozmowę, wbiegła zdyszana Trinity.
- Opłaciłam gaz. Ale po drodze przytrafił mi się straszliwy wypadek!
[Morfeusz i Neo z przerażeniem] – Jaki!?
- Nadepnęłam chomika oklejonego taśmą!
[Neo] – Straszne!
[Morfeusz] – Bierzcie więc wafelki i idźcie ratować świat!